Droga była dziś długa i wymagająca — złożona z prostych odcinków, które zdawały się nie mieć końca.
Kilometry płynęły powoli, a horyzont wciąż się oddalał, jakby wystawiając naszą wytrwałość na próbę.
Przeszliśmy przez Castelnau i Labouheyre — spokojne, francuskie miejscowości, w których życie toczy się swoim rytmem, jakby poza pośpiechem świata. Każdy krok był dziś lekcją cierpliwości i zawierzenia.
Dotarliśmy do Onesse-et-Laharie — niewielkiej miejscowości w regionie Nowa Akwitania, położonej wśród rozległych lasów Landes.
To miejsce otoczone naturą, ciszą i przestrzenią, gdzie sosnowe lasy ciągną się po horyzont, a człowiek może naprawdę poczuć małość wobec stworzenia i wielkość Boga.
Te tereny od wieków związane są z pielgrzymami i wędrowcami — i dziś my również wpisujemy się w tę drogę.
To był dzień prostoty — długiej, cichej drogi i walki z własnymi słabościami. Ale też dzień łaski.
Kochani, z Panem Bogiem.
Potrzebujemy Waszej modlitwy — ona naprawdę niesie nas dalej.






