Granicę Portugalii przekroczyliśmy bardzo wcześnie, bo o 6:15 rano.
Już na ziemi Pani Fatimskiej.
Wiedzieliśmy o tym po oznaczeniach na mapie w telefonie – nie tylko dlatego, że było jeszcze bardzo ciemno, ale również dlatego, że przejście graniczne to zwykły, niepozorny mostek nad potoczkiem Fuente de la Reina.
To już ostatni dzień, kiedy idziemy szlakiem Camino prowadzącym do Pinhel.
Droga wiodła przez Valverde – spokojną, niewielką miejscowość regionu Beira Interior.
To typowy krajobraz portugalskiego interioru: cisza, rozległe przestrzenie, kamienne zabudowania i życie płynące prostym rytmem.
Takie miejsca sprzyjają skupieniu i modlitwie, szczególnie na końcowym etapie drogi.
Do Pinhel dotarliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.
To historyczne miasteczko, nazywane „Cidade Falcão” (Miasto Sokoła), słynie z pięknego średniowiecznego układu i silnych tradycji.
Na miejscu przywitali nas portugalscy strażacy – Bombeiros – znani z niezwykłej gościnności, ofiarności i profesjonalizmu.
W Portugalii strażacy pełnią nie tylko rolę ratowników, ale są też ważną częścią lokalnych wspólnot, często angażując się w pomoc pielgrzymom i potrzebującym.
Śpimy u Bombeiros – strażaków, którzy otworzyli przed nami nie tylko drzwi, ale i serca.
Pomogli nam również w organizacji noclegu na kolejny dzień. To kolejny znak, że na tej drodze nigdy nie jesteśmy sami.
Z Panem Bogiem, Kochani.







